Reklama
  • Czwartek, 6 lutego 2014 (10:00)

    Zakopane: Zimowa stolica Polski

Na hasło „zimowa stolica Polski” ciągle jeszcze odzew brzmi „Zakopane”. I chociaż od lat słychać narzekania, że drogo jak diabli, że ceprów tłumy, brudno i męczą tu konie, a za miedzą śnieg bielszy i trasy ładniejsze – cały czas miasto odkryte przez Tytusa Chałubińskiego pozostaje dla wielu numerem jeden.

Pierwszego dnia pobytu, bądź ostatniego, wedle uznania, jako szanujący się turyści kierujemy kroki na bazarek pod Gubałówką. Przeciskając się wśród ciżby, ciesząc oczy masowo produkowanymi pamiątkami oraz pseudoludowymi chustami i cudem unikając poplamienia sprzedawaną co rusz to żywnością na gorąco, podchodzimy do jednego z licznych stoisk z…

Reklama

No właśnie, z czym? Chciałoby się powiedzieć z oscypkami, ale nie zawsze to prawda. Zarejestrowane równo 7 lat temu jako produkt regionalny oscypki są z mleka owczego i mają kształt wrzecionowaty. Poza tym mogą być sprzedawane tylko do końca października.

Co zatem kupujemy i ze smakiem zjadamy zimą? Najczęściej są to gołki (walcowate sery wędzone robione, uwaga, z mleka krowiego). Czasem, zwłaszcza jako upominek, kupujemy redykołkę. Jest to serek z resztek buncu pozostałego po produkcji oscypka, najczęściej w nietypowym kształcie. Jelonek, kogucik, parzenica? Spróbujcie!

Spacer z nagrodami

Zimą nie ma co szarżować i jeśli żaden z nas taternik, to staramy się nie robić nikomu kłopotu i nie zapuszczamy się na trasy, których pokonanie przekracza nasze możliwości. Jedną z przepięknych, a dostępnych każdemu, jest fragment szlaku czarnego. Szeroką a cichą ulicą Piłsudskiego dochodzimy pod skocznię (Puchar Świata 18 stycznia to właśnie tu), wdrapujemy się na drogę Pod Reglami.

Kilkanaście minut energicznego spaceru i przed nami brama do Doliny Białego. Spokojnie ją mijamy i idziemy dalej, nie zważając na straszliwą zadyszkę podczas krótkiego podejścia. Nagrodą jest wspaniały widok na Gubałówkę i okolice.

Jeszcze kilkanaście minut, cudowne mostki, małe wodospadziki i oto dochodzimy do wejścia do Doliny Strążyskiej. Płacimy w bramie 4 zł za wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego i dalej już tylko cieszymy się, że życie jest piękne.

Nie forsując się zbytnio, po 50 minutach dochodzimy pod Giewont. A tam, oprócz oszałamiających widoków ma się rozumieć, szałas. A w nim jedzonko. Krzepiąca herbata z sokiem malinowym nigdzie tak nie smakuje, a szarlotka nie jest tak upragniona jak tu. Kto słodkie ma w pogardzie, dostanie bigos albo chleb ze smalcem i grzane piwo.

Prekursor pop-artu z Tatr

Wędrówki, zwiedzanie – kierunków i miejsc do wyboru jest bez liku. Ale właśnie mija 15 lat od śmierci Władysława Hasiora, rzeźbiarza światowej sławy, związanego z Podhalem.

Na tę okoliczność jego galeria w Zakopanem, będąca filią Muzeum Tatrzańskiego, została zmodernizowana. Można zobaczyć niepokazywane dotąd eksponaty. Naprawdę warto!

Sabałowe nuty

Jednym z symboli Zakopanego jest pomnik Jana Krzeptowskiego – Sabały (siedzącego u stóp Tytusa Chałubińskiego).

Honorowy przewodnik tatrzański, gawędziarz i muzykant towarzyszył Chałubińskiemu i Stanisławowi Witkiewiczowi w ich górskich wyprawach. Został ojcem chrzestnym syna Witkiewicza, Stanisława Ignacego. Gawędy Sabały spopularyzowało wielu pisarzy.

Katarzyna Sobkowicz

Telemax
Więcej na temat:Zakopane | stolica | Saba | Nie | spacer

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.