Reklama
  • Środa, 28 stycznia 2015 (15:00)

    Tyrol na niezapomniane ferie

Tyrol to białe górskie szczyty. A między nimi wąskie, malownicze doliny. Chętnie jedziemy tam na narty, ale nawet ci, którzy nie przepadają za szusowaniem, spędzą w tym regionie wyjątkowy zimowy urlop.

tekst: Dominika Frankowska

Reklama

Jazda na nartach w Au strii to narodowa świętość. Jeżdżą tu wszyscy, a zawody narciarskie to wydarzenia wagi państwowej. Nic dziwnego, że nie tylko trasy są znakomicie przygotowane. Miejscowe szkółki dla najmłodszych i początkujących są na najwyższym poziomie. Obserwując dzieci, które najpierw przewracają się jak wańki-wstańki, a po trzech dniach zjeżdżają po „dorosłych” trasach, można uwierzyć, że to sport dla każdego.

Turystyka przynosi też temu niewielkiemu państwu spory dochód. Austriacy w tę branżę intensywnie inwestują. Do każdego zimowego kurortu doprowadzi nas wygodna autostrada, a sprzęt, który obsługuje turystów na alpejskich zboczach, jest co sezon remontowany oraz rozbudowywany.

Dolina dla rodziny

Stubai czyli Dolina Sztubajska, to jedna z najbardziej znanych dolin w Austrii. Na jej terenie znajdują się cztery typowo tyrolskie miasteczka: Schönberg, Mieders, Telfes i Fulpmes. Potężne wapienne masywy i ośnieżone szczyty tworzą niezwykły klimat, który przyprawia narciarzy o szybsze bicie serca. Zawsze czekają na nas tutaj odpowiednia ilość śniegu, świetne wyciągi i… brak kolejek. W Dolinie Sztubajskiej do dyspozycji mamy 26 wyciągów i 34 trasy zjazdowe o łącznej długości 62 km.

Przeważają trasy o średnim stopniu trudności, ale i zaawansowani znajdą wyzwania dla siebie. Na zwolenników snowboardu czeka w snowparku nowo otwarty wyciąg Zoo Shuttle. Są przygotowane także atrakcje dla fanów freeride’u.

Praktycznym udogodnieniem są specjalne automaty przy wypożyczalniach sprzętu. Wystarczy z menu wybrać swój język i wypełnić formularz po polsku, wpisując potrzebny sprzęt, rozmiar itd. Maszyna drukuje zamówienie, które wystarczy wręczyć obsłudze wypożyczalni. Stubai nie bez przyczyny nazywany jest też najbardziej rodzinną doliną. Szkółki zorganizowane są dla dzieci w różnym wieku, wszystkie są superbezpieczne, ogrodzone, pod opieką instruktorów.

Rodzice spokojnie mogą udać się na stok, a niejeżdżący – na spacer wśród zapierających dech widoków. Całą rodziną warto wybrać się na wycieczkę do groty na lodowcu. Na wysokości prawie 3000 m n.p.m., niedaleko górnej stacji Eisgrat, we współpracy z glacjologami z Uniwersytetu w Innsbrucku, 30 metrów pod stokiem narciarskim, wydrążono lodową jaskinię, w której można się dowiedzieć wszystkiego o powstawaniu lodowców.

I zobaczyć, jak wiele kolorów może mieć lód: od zielonego, przez szmaragdowy, po błękit.

Prosto z deski

Pachnący speck (rodzaj dojrzewającej szynki) wyjadany ze wspólnej drewnianej deski to przysmak, który wywodzi się właśnie z Tyrolu i stanowi część lokalnego dziedzictwa. Deski od lat zastępowały talerze w góralskich domach. Wystarczyło ułożyć na nich pokrojone wędliny, słoninę, ser. Ozdobić chrzanem, krążkami cebuli, dołożyć kromki chleba i posiłek gotowy. Zwykle, wyjeżdżając na ferie, łatwo policzyć, ile będzie kosztować mieszkanie i karnety, ale najbardziej obawiamy się wywindowanych cen na stokach. Zwłaszcza w barach. Na szczęście tutejsze gospody przy stacjach narciarskich pamiętają, że turyści mają różne wymagania. W każdej znajdziemy bufet, gdzie wędrujemy z tacą między gotowymi daniami i za kilka euro od osoby przekąsimy coś sycącego. Ale jeśli mamy ochotę – obok czeka restauracja z białymi obrusami i wykwintniejszymi droższymi daniami.

Kąpiel w... sianie

Tyrolczycy są bardzo dumni ze swojej tradycji. Bogactwo natury wykorzystują na wszelkie sposoby, ale z godnym podziwu szacunkiem. Osprzęt narciarskich urządzeń jest sprytnie pochowany, np. zbiorniki na wodę do naśnieżania ukryto pod ziemią. Kurczące się z powodu ocieplenia lodowce przykrywają  od słonecznej strony stoku matami izolacyjnymi.

Alpy to także bogactwo wód mineralnych i termalnych. Udają się tu też jabłka i winogrona. Wykorzystywane są oczywiście w przemyśle spożywczym, ale by nic się nie zmarnowało, nawet ziarenko, pestki trafiają do peelingów kosmetycznych. A siano z łąki jest wykorzystywane... do kąpieli. Tyrolczycy zauważyli, że gdy po ciężkiej pracy zasypiali na sianie, budzili się wypoczęci. I dziś kuracjuszy zanurza się po szyję w skoszonych ziołach i trawach. Podgrzane wywołują silne pocenie. Zioła: piołun alpejski, arnika, tymianek, pięciornik, goryczki itp., uwalniają swoje cenne olejki eteryczne.

Zabieg działa intensywne oczyszczająco, aktywizuje metabolizm. Łagodzi choroby reumatyczne, bóle stawów, przykurcze mięśni. Zima w sercu Alp to pora najlepszej zabawy. W każdej miejscowości przygotowuje się dodatkowe atrakcje, festyny i koncerty. A już na początku lutego ruszają karnawałowe maskarady!

Zirbenschnaps, czyli „szyszkówka”, to miejscowe brandy na szyszkach limby alpejskiej. Wielu twierdzi, że to prawdziwy smak Alp. Z tyrolskich wódek smakowych warto spróbować też tych gruszkowych i śliwkowych oraz Enzian Schnaps z korzenia goryczki.

W schroniskach spróbujcie serów, krowich i owczych. Pachną ziołami i oczarowują łagodnymi i ostrymi smakami.

WARTO WIEDZIEĆ ✓ Karnety: Karnet na 6 dni dla osoby dorosłej to wydatek rzędu ok. 200 euro. Dzieci od 10 lat – 99 euro. Szkółki narciarskie dla dzieci mają specjalnie wydzielone trasy i... magiczne dywany, dzięki którym maluchy wjeżdżają na wzniesienie bez stresu i walki z orczykiem. Ceny: 30-50 euro dziennie.

✓ Informacje praktyczne: Autostrady są tu fantastyczne. Trzeba pamiętać o winiecie (10-dniowa ok. 8,30 euro). Policja rygorystycznie egzekwuje przestrzeganie ograniczeń prędkości. Uwaga! Konieczne jest specjalne zezwolenie na użytkowanie CB radia.

Olivia
Więcej na temat:Tyrol | ferie | Lina | linie | Alpy

Zobacz również

  • Rzadko jeździmy tam zimą, bo odstrasza nas odległość. Jednak najbliższy nam włoski zimowy kurort ma wiele do zaoferowania.Jest wyraźnie tańszy od konkurencji i najwięcej w nim słońca. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.