Reklama
  • Środa, 12 lutego 2014 (15:05)

    Kitzbühel - ojczyzna narciarstwa alpejskiego

Wymieniane obok St. Moritz, Courchevel, Cortiny i Aspen. Ojczyzna narciarstwa alpejskiego i zimowa baza europejskiego beau monde. Stare pieniądze i nieudawany luksus. A obok nich dostępność dla „zwykłych” ludzi. Kitzbühel się demokratyzuje.

Monachomachia

Reklama

W maleńkim miasteczku kościołów i kaplic jest osiem. Wszystkie ciekawe. Parafialny św. Andrzej istniał tu już w VIII (!) w. Dziś jest solidną budowlą gotycką z zewnątrz i barokową w środku. Czternastowieczny kościół mariacki z kolei z zewnątrz również gotycki, w środku szczyci się późnobarokowym sklepieniem z freskami najwyższej klasy. I tak jednak nie mogą się równać z osiemnastowieczną polichromią niedalekiej kaplicy św. Jana Nepomucena itd., itd. Jest co oglądać.

Jak na corso

Główna ulica ma lekko niedzisiejszy charme eleganckiego corso, głównego deptaku w dawnym kurorcie. To miejscowa wersja nicejskiej Promenady Anglików czy Promenady Mistrzów z Monaco. Najlepsze sklepy (szczęściarze mogą trafić na potężne wyprzedaże), kilka hotelarskich klasyków i restauracji. Podróż do czasów „sezonów”, które spędzano w modnych ośrodkach narciarskich.

Czar na stoku

W górach nie uświadczysz patyny widocznej w mieście. Na 230 km tras narciarskich jest nowocześnie. Słynny snowpark, miejsca do jazdy poza trasą itd. Ale przede wszystkim – i to różni Kitzbühel od reszty świata – na stokach porozrzucanych jest 56 kameralnych, „butikowych” schronisk narciarskich. Kominki, małe pokoiki, drewno, kamień, widoki i alpejska romantyczność przyciągają zakochanych oraz uczestniczki wieczorów panieńskich.

Pomnik konny

Choć Kitzbühel jest dziś „normalnym” miastem, do którego przyjeżdżają „zwykli” ludzie, nie może się rozstać z tym wszystkim, co przez dziesięciolecia łączyło je z tzw. eleganckim światem. Pomnikowym przejawem tej tradycji są organizowane od niepamiętnych czasów zawody polo na śniegu łącznie z mistrzostwami świata (w tym roku 16–19.01).

Przyciągają europejską śmietankę i przyćmiewają rangą inny snobistyczny turniej polo – legendarne zawody White Turf w szwajcarskim St. Moritz.

To jedzie klasyka

Dwa miejscowe wydarzenia są sławne w świecie motoryzacji – Kitz in Wheels, czyli zlot najpiękniejszych motocykli Harley-Davidson, i Kitzbühel Alps Rally, górski wyścig starych samochodów. Oldtimery muszą pokonać 500 km alpejskich tras, by triumfalnie ukończyć rajd w centrum miasta.

Obie imprezy odbywają się latem, ale podobnie jak w zimowych kurortach Szwajcarii czy Włoch, widok klasyka motoryzacji wśród śniegu nie należy tu do rzadkich.

Loden, Dirndl i inne

Loden – wiadomo, wełna tak zgręplowana, że nie przepuszcza wody. Tradycyjne płaszcze, marynarki, żakiety i dirndl, sukienki z fartuszkiem, wypełniają tu najelegantsze butiki i ceny mają zawrotne. Miła odmiana to wariacje miejscowych projektantów na temat tradycyjnych ubrań. Do dostania w sklepach bardziej i mniej ekskluzywnych. Przy okazji kupowania międzynarodowych marek.

Na łeb na szyję

Serce Kitzbühel – Der Streif. Kultowa trasa, na której zawodnicy podczas słynnych biegów zjazdowych rozwijają prędkość 140 km/godz., a po wyskokach pokonują w powietrzu nawet 80 m. Morderczy szlak wygląda niewinnie, kończy się w centrum miasta i jest chyba główną sportową atrakcją Tyrolu. Poza zawodami dostosowany dla rodzin (!), staje się jedną z czerwonych tras Kitzbühel. Zjazd nią to dla wielu przeżycie mistyczne i główny powód wizyty.

Jak malowanie

Nie tylko szerokość kamienic, ale i ich fasady były symbolem statusu. Domy w Kitzbühel pokryte są freskami, często iluzjonistycznymi, dającymi wrażenie (dodatkowej) przestrzeni. Spacer przez miasto to pod tym względem przygoda. A mieszczący się w budynku z XIII w. (!) hotel Goldener Greif, sztandarowy przykład miejscowego stylu, należy do bardziej prestiżowych adresów w okolicy.

Tanki nad grobem

Awanturnik w starym stylu Peter Aufschnaiter tu się urodził i tu, na miejskim cmentarzu został pochowany. Kto to? A pamiętacie Siedem lat w Tybecie? To o nim. Alpinista, nazista i członek NSDAP właściwie całe życie spędził w Himalajach. W czasie wojny uciekł z brytyjskiego obozu jenieckiego, trafił do Tybetu, zaprzyjaźnił się z dalajlamą i... resztę znacie. Do Austrii wrócił dopiero w latach 70. Na jego grobie przyjezdni Tybetańczycy wieszają tanki, buddyjskie chorągiewki modlitewne.

Luksus naprawdę

Tennerhof, Schwarzer Adler, Rosengarten, Kitzhof czy Grand Tyrolia (na zdj.)... można dalej wymieniać słynne luksusowe hotele. Nie zestarzały się jak legendy wielu innych kurortów. Powiedzmy szczerze – ceny zaporowe. Ale absolutnie najwyższy światowy standard. A co najważniejsze, superekskluzywne spa i wybitne restauracje są dostępne dla gości z zewnątrz.

Zobacz również

  • Nie musimy wyjeżdżać daleko za granicę, by podziwiać krajobrazy godne alpejskich lodowców. W Karkonoszach można także jeździć na nartach i regenerować się w ośrodkach spa. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.