Reklama
  • Wtorek, 4 lutego 2014 (10:05)

    Ferie z widokiem na Mont Blanc

Tutaj przepiękne krajobrazy i znakomite trasy wzbudzają podziw miłośników białego szaleństwa.

Do Samoens, ośro dka narciarskiego w północnej części Alp francuskich pojechaliśmy sporą grupą. Była rodzina i przyjaciele.Wyprawę zaproponowała nam moja córka, Ewa, miłośniczka Alp. Miejsce, które wybraliśmy, okazało się super.

Reklama

– Mówiłam wam, że Samoens jest urzekające – zachwycała się. To zabytkowe alpejskie miasteczko, które stało się ośrodkiem turystycznym, a później narciarskim. Stare XIX-wieczne domy tworzą niepowtarzalny klimat. W samym centrum na niewielkim placyku znajduje się kamienny kościół Notre-Dame-de-l’Assomption z XII w. – Nie ma tu jednej nawet budowli, która burzyłaby tę alpejską harmonię – zachwycałam się. I nie ma co się dziwić, bo całe miasto objęte jest ochroną zabytków.

– Jaką by trasą zjechać na początek? – zastanawiał się mąż. A było w czym wybierać. Postanowiliśmy pojechać wyciągiem krzesełkowym na sam szczyt Tete des Saix na wysokość 2125 m. – Stąd można zjeżdżać we wszystkich kierunkach – stwierdziła Ewa z zadowoleniem.

Pierwszego dnia opanowaliśmy trasy na Tete de Saix. Po każdym zjeździe odpoczywaliśmy w wygodnych gondolkach. Jazda po doskonale wyratrakowanych trasach była czystą przyjemnością. Na obiad pojechaliśmy oczywiście na nartach do sąsiedniego i pięknie położonego ponad doliną Le Carroz. – To też fajne miejsce na kwaterę – powiedział Marek, mój zięć, rozglądając się po miasteczku.

Wybraliśmy niewielki barek z naleśnikami. Wszyscy byli zadowoleni. Energii wystarczyło aż do kolacji. – Po dzisiejszej rozgrzewce, jutro pojedziemy dalej i wyżej – planował mąż. Les Grandes Platiere (2500 m n.p.m.) wznosi się ponad sąsiednią tury styczną miejscowością Flaine z nowoczesnymi hotelami i pensjonatami. – Zobaczcie, tutaj wychodzi się z hotelu prosto do wyciągu! – krzyknął z zazdrością Dominik, mój wnuk. – Tak. To idealne miejsce na typowo narciarski wyjazd – potwierdziłam.

Na szczycie otwierał się widok na potężny masyw Mont Blanc. – Ustawcie się tutaj. Takiej okazji nie można przegapić – stwierdził zięć i zrobił nam zdjęcie na tle wielkiej góry. Na tych stokach można było się naprawdę wysza leć. Ten narciarski dzień zakończyliśmy mocnym akcentem. Zjechaliśmy 16-kilometrową trasą z Grandes Platiere do wioski Sixt. Najpierw jechaliśmy widokowym grzbietem, potem stokiem, a na koniec lasami. – To jest superfrajda dla każdego nar ciarza – podsumowałam przejazd.

Zatrzymaliśmy się na chwilę w Sixt. To najprawdziwsza alpejska wioska ze starymi, drewnianymi domami i stodołami. – Magiczne zagubione w górach i przysypane ponad metrową warstwą śniegu miejsce – byłam oczarowana. Do domu wróciliśmy skibusem. Atrakcją naszych wieczorów była jazda na oświetlonym stoku. Czasami czułam się zmęczona po paru godzinach bycia na nartach, ale przyjemnie było szusować wśród migocących światełek.

Któregoś dnia zrobiliśmy przerwę w jeżdżeniu i zaplanowaliśmy wycieczkę do niedalekiego Chamonix, miejsca pierwszej w historii zimowej olimpiady w 1924 r. Ruszyliśmy na spacer po mieście. Na głównym placu w centrum, znajduje się pomnik pierwszych zdobywców Mont Blanc. – Jeśli nie wiesz, gdzie leży Mont Blanc, to spójrz w stronę, którą wskazuje postać Jacques Balmata na tym pomniku, pierwszego zdobywcy – wyjaśniłam Dominikowi.

Później pojechaliśmy kolejką linową na Aiguille du Midi, aby jak powiedział mąż, „dotknąć czubka Mont Blanc”. – O rety, naprawdę wydaje się, że jest bardzo blisko! – krzyknął Dominik. Zdjęcia z platformy widokowej zawieszonej nad przepaścią wyszły fantastyczne. Potem był Mer de Glace, 12-kilometrowy lodowiec spływający z Mont Blanc. Największą zaś frajdą było wejście pod lód, do jaskini lodowej. Z Chamonix wróciliśmy do Samoens i do końca pobytu jeździliśmy znanymi już nam trasami...

Warto wiedzieć

W region Grand Massif turyści z Polski najczęściej dojeżdżają samochodami przez Niemcy i Szwajcarię. Aby korzystać z autostrad w Szwajcarii trzeba wykupić winietkę w cenie 40 CHF (na cały rok – nie ma krótkoterminowych).

Apartamenty 6-8-osobowe można wynająć w cenie od 1500 euro za 5 noclegów. Wjazd i zjazd kolejką linową na szczyt Aiguille du Midi kosztuje: dorośli – 55 euro, dzieci – 47 euro.

Alina Nowicka

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Nie musimy wyjeżdżać daleko za granicę, by podziwiać krajobrazy godne alpejskich lodowców. W Karkonoszach można także jeździć na nartach i regenerować się w ośrodkach spa. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.